niedziela, 4 października 2015

Life gallery...


Witajcie!

W galerii życia, na hakach mosiężnych, zawisły indywidua niepospolite. Artystyczne jednostki wiszą
w oślepiającym blasku, z cierpieniem mrużąc oczy. Czarne pociągnięcia pędzla sędziwego malarza stworzyły dzieła. Perfekcyjne, finezyjne ruchy spracowanego nadgarstka. Malarz taki się nie myli. Miesza farby, męce i radości nadaje szarą barwę smutnej samotności. Delikatne prace, dużo czasu spędzą w szufladzie mistrza. Strony pozbawione pierwotnej bieli, zakurzone barwy, pogniecione rogi.
W oczach artysty na zawsze idealne, niczym niezmącone harmonia i chaos. Sprzeczny żywot wzgardzonej jednostki.  Obrazy, proste w swym skomplikowaniu. Niewzruszone wiszą na niewinnej ścianie, ciesząc poczciwe spojrzenia wtajemniczonych. Cóż za piękno, wywodzące się z krainy nieskończonego natchnienia. Cóż za popis szczególnego majestatu. Na czystej kartce odciśnięty trud istnienia. Czarna egzystencja naznaczona grubo-cienkimi, białymi kreskami miłosierdzia. Ślad, trwały
i niezmywalny, zamknięty w jednym małym ciele, znaczy niemo piękne dzieła. Zawisły, strwożone gromkich owacji, na ścianie społeczeństwa. Patrz, człowieku! Artysta sprzedał duszę Bogu...

Dzisiejszy outfit to artystyczne wpływy, luźno zwieszone tkaniny i perfekcyjne dresy...
A to wszystko w czerni i szarości...







Wspaniale jest czasem odwiedzić galerię sztuki. Zagłębić się w intrygujące dzieła i za wszelką cenę poznać motywy artysty, niezwykle natchnionego mistycznie twórcy...




Za wspaniałe zdjęcia i magiczne natchnienie dziękuję M.Photography!

Cześć!