poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Szmaragdowe serce...


Witajcie!

Stoję przy balustradzie pokrytej nieszczerym srebrem. Mieni się ona w blasku gwiazd niespełnionymi marzeniami i niewypowiedzianymi słowami. Oparty o ten filar wszechświata, wsłuchuję się w szum czarnej toni nocnego nieba. Ciemne obłoki snują się powoli, jakby okrutny ojciec czas nie miał na nie wpływu. Zmierzają nie wiadomo dokąd i nie wiadomo skąd. Panoszą się na naszym niebie, lecz to one są u siebie. To one znają każdy zakamarek naszego nieba i to do nich należy władza przestawiania podniebnych konstelacji. Z półprzymkniętymi powiekami trwam zaślepiony pięknem niemej opery. Bez słowa, bez oddechu, bez myśli śledzę przedstawienie wystawiane przez nieistniejącego reżysera. I to mija, pozbawione zaszczytu wieczności, rozpływa się w szarą mgłę, która ciężkim całunem oplata rzeczywistość. I nagle balustrada znika, zwiedziona obietnicą srebrnej nocy, wymyka mi się z rąk.
I teraz jakby dla mnie czas przystanął, spojrzał z litością i uwolnił myśli. Myśli, słowa, czyny i spojrzenia. Spadam, chociaż czuję, jakbym latał. Jakby moje dłonie, takie niezdolne do swobodnego szybowania, niosły mnie ku wschodowi. Z cichym hałasem, budzę do życia poddanych z kamiennych odłamków i lekkiej rosy. Ja. Człowiek. Spękana skorupa. I ten ostatni promień nadziei. Odbija się zielonym blaskiem w szmaragdowym sercu...

Dzisiejszy outfit to krótkie dresy z lekko opuszczonym krokiem, czarny t-shirt, szare wdzianko
i niezastąpione trampki. Do tego czarny wisiorek i bransoletka z białych czaszek...








W szmaragdowym sercu zaklęte jest to co piękne. Dobro zamieszkało naprzeciw szczęścia a w ogródku nadziei wesoło bawią się dziecięce marzenia. A czy Twoje serce również mieni się szmaragdowymi refleksami?





A za wspaniała współpracę dziękuję nieocenionej M.Photography! :D

Cześć!

sobota, 9 lipca 2016

Schody do...


Witajcie!

Szare niebo uwielbienia zasnuła blada mgła dezaprobaty. Wkroczyła, nie zdejmując nie założonego płaszcza i udawanego kapelusza, i zaczęła panoszyć się, jakby była u siebie. Przykryła nienawistną pierzyną zszargane nerwy wiecznego spokoju. Dumna ze swego dzieła zapaliła księżycową poświatę. Nic nie mówiąc, nie przepraszając za spodziewane najście, objęła rządy nieskończonego smutku
i uporządkowanego chaosu. Wypuściła na rzeczywistą cywilizację szarości swoje dzieci pozbawione ducha i obecności. Niewidzialne przemykają się między nogami, aż nasze kroki staną się ich własnymi. Mieszkają w nas, czarnym aksamitem podszyte, te zdradzieckie istoty powstałe o wschodzie księżyca. Mieszają zmysły, rwą na strzępy emocje a serca malują w czarne wzory krytycznego oburzenia. Schowany w tunelu, starszym niż proch ziemski i gwiezdne oblicza, błądzę między żebrami zwątpienia
i kręgami wtajemniczenia. W nieprzebytym mroku kieruję się do światła, które nie istnieje. Oślepiony blaskiem poświaty, po raz ostatni spoglądam na bezpieczną czerń przystani wolności. Z błyskiem
w oku opuszczam to, co drogie i zmierzam w kierunku mglistych schodów, prowadzących do...

Dzisiejszy outfit to ponownie dresy, tym razem czarno szare, z opuszczonym krokiem, do tego czarny, długi t-shirt i długi sweter. Na nogach czarne, krótkie trampki, perfekcyjne na upalne dni...








Tak łatwo zadurzyć się w mglistej szarości, poddać się królowej cierpienia i zakuć w kajdany posłuszeństwa. Zatruci dezaprobatą, rzucamy oszczepem krytycznego spojrzenia we wszystko co się rusza. Porzućmy więzy niezadowolenia i żyjmy, żyjmy jakby wieczność zaczynała się już jutro...




Za przewspaniałą współpracę dziękuję M.Photography :)

Cześć!

sobota, 2 lipca 2016

Utopijna kraina jutra...


Witajcie!

Wracam po długiej, maturalnej przerwie. W dniu drugiej rocznicy założenia bloga pojawiam się, wyłaniam z mroku i odrętwienia. Zostawiam za sobą niesamowity okres czasu. Fragment życiowej wędrówki, na którym zmierzyłem się z samym sobą, z własnymi ograniczeniami i przeciwnościami. Poznałem siebie, przetestowałem granice fizycznej i psychicznej wytrzymałości. A teraz, z workiem pełnym sprzecznych myśli i absurdalnych spostrzeżeń wracam jak syn marnotrawny. Stoję na progu mojego wirtualnego zakątka. Mogę odetchnąć z ulgą i zacząć snuć swoją opowieść...

Chciałbym przenieść się do magicznej krainy jutra. Do utopijnej rzeczywistości, gdzie czarne jest białe i nie ma głupich odpowiedzi na głupie pytania. Do miejsca, gdzie cienie same przechadzają się ulicami i latarnie palą się za dnia. Gdzie z ciemności rodzi się światłość a wodę gaszą ogniem. Tak bardzo chciałbym zatracić się w tym królestwie papierowych lasów i marmurowych książek. Zapomnieć
o ograniczeniach, wznieść się ponad czarne obłoki i nieprzeniknioną białą noc. Zatańczyć za dnia
z księżycem, gasić gwiazdy nocą i pływać, pływać w basenie wypełnionym mgłą. Przyglądać się światom zamkniętym w szklanych powierzchniach, które żyją same, śpiesząc się własnym pośpiechem, w których autobusy mają własne rozkłady a gdy pada, ludzie składają parasole. Bez trosk, zapomniawszy o problemach, snuć się porankami bez celu, stawiać dwa kroki do przodu i trzy do tyłu, naiwnym motylim spojrzeniem patrzeć na świat i dostrzegać to, czego wielu juz się wyzbyło. Jak cudownie byłoby znów być dzieckiem... Nic prostszego. Wystarczy zamknąć oczy i patrzeć. Gdyż pod powiekami, świat kręci się w rytmie walca...

Dzisiejszy outfit to ukłon w stronę najwspanialszej i nieprzemijającej czerni. Tenisówki, dresy
z obniżonym krokiem i długi t-shirt. Do tego marynarka, dosyć specyficzna i ekstrawagancka. A jako wisienka na torcie, okulary. Kwintesencja absurdu i srebrnej sprzeczności.








W ulicznych witrynach, czarnych szybach i niedostępnych lustrach czas płynie inaczej i inna mieszka tam rzeczywistość. Przy zamkniętych oczach, dostrzec można w nich uśmiech losu i poczciwe spojrzenie własnej duszy. Wystarczy zamknąć oczy...

Czerń wcale nie jest żałobna, jest dostojna, patetyczna i ze wszech miar elegancka. Idealna...

 






Za wspaniałą współpracę dziękuję M.Photography :)

Cześć!