niedziela, 22 marca 2015

Zimowo, wiosennie, słonecznie...


Witajcie!

Nagie drzewa. Nagie myśli. Obnażone przed cudowną wonią wiosny. Przyszła pani od narodzin, od rozkwitu, od nowości. Już odeszła pani zima, zostawiwszy mroźny oddech. Ach jak rześko. Wyszło słońce. Już zwrócone nasze oczy, ku potężnej sile życia. Nie spotkają się spojrzenia nasze. My niegodni wzroku Pana. Ojca naszego. Dysku słonecznego. Piękne te promienie. Hipnotyzują... Pociągają nas ku sobie. Byle cieplej, byle cieplej. Niech tak grzeje. A w milczeniu, ciszy tak donośnej, gdy rozmawia dusza z duszą, słońce świadkiem tego, co przed ludem jest ukryte. Odważne promienie, zuchwałe muśnięcia. Ach najmilsza gwiazdo nasza, wyjdź na spacer z domu swego. Gdzieś głęboko ukrytego... Pochwyć dłonie nasze i prowadź. Prowadź nas ku wiośnie...

Choć za oknami piękna pogoda, temperatura pozostaje zimowa.
Z tej przyczyny, ciepła kurtka. Pod nią elegancko - marynarka i biała koszula...
Do tego brązowe sztyblety i czarne spodnie...






Słońce. Majestatyczny ozdobnik firmamentu. Cichy powiernik...
Jak to mówią, w marcu jak w garncu. Nie dajmy się oszukać wiosennej aurze... Powietrze bywa zdradliwe...




Za zdjęcia dziękuję P.Amelie :D

Cześć!

niedziela, 15 marca 2015

Cegieł nigdy za wiele...


Witajcie!

Ceglane budynki. Uwielbiam je. Magiczne. Wspaniałe relikty przeszłości. Cegła, zastąpiona stalą 
i szkłem, dzielnie jeszcze walczy o przetrwanie. Pokorny obserwator historii. Jak wiele widziała, ilu ludzi spotkała. Była świadkiem dramatów, przemian w dziejach ludzkości. Niewzruszone ściany stały, dumnie prężąc się do słońca. Coraz częściej uśmiercane, wyburzane. W gruzach leżą okruchy. Beznadziejnie popękane wspomnienia, rozsypujące się do zapomnienia. Jakże łatwo skreślić, zniszczyć całe to dziedzictwo. Niemożliwe już do odtworzenia. Bo nic nie jest w stanie zastąpić starych cegieł 
z przeszłości. Tak licznych mieszkańców niegdysiejszych świadomości...

Dzisiejszy outfit to elegancja kontrolowana. Ponownie marynarka, jednak w innym połączeniu.
Niebieskie spodnie chino i gruby, ciepły sweter. Zima jeszcze nie odeszła...







Za zdjęcia dziękuję P.Amelie :)

Cześć!

niedziela, 8 marca 2015

Płaszcz na nowo. Na nowo. Na nowo...


Witajcie!

Cudne to przedwiośnie. Melancholijnie zmierzamy naprzód. Drogą, którą z każdym krokiem poznajemy na nowo. Na nowo. Na nowo... Całkiem miło tak wędrować. Ze spokojnym duchem, snuć się powoli, jak ten siwy dym. Tak beztroski, tak wolny, tak nieograniczony. Rozłożyłem ręce. Rozłożyłem skrzydła by się wznieść ponad. By zobaczyć co ukryte. Co schowane. By przywrócić pamięć tym, co zapomniane. Lecz co innego celem. Ja pragnę odkrywać. To co już odkryte odkrywać na nowo. Na nowo. Na nowo... Lubię patrzeć, jak powoli płyną chmury. W nieodgadnionym kierunku. Z nieznanej przyczyny... One płyną, by poznawać. By zobaczyć świat, tak jak Bóg go tylko widział. Płyną tam, gdzie jeszcze ich nie było. Do miejsc nowych. Nowych. Nowych...

Dzisiejszy outfit to zestawienie formalne, eleganckie.
Wkradła się już tutaj delikatna, ciepła, wiosenna nuta...




Płaszcz, który miał już swoje tutaj wystąpienie, pojawia się w nowej odsłonie. Inaczej zestawiony,
z innymi kolorami...
Ciemno-granatowa marynarka a pod spodem błękitna koszula...
I najwyrazistszy dzisiaj akcent. Bordowe spodnie...






Wspaniale jest na nowo poznawać. Rzeczy, miejsca, zestawienia, samego siebie...

Warto czasem postawić na kolory. Bordowe spodnie idealnie zagrały z granatową marynarką :D





P.Amelie, dziękuję za fenomenalne zdjęcia :D

Cześć!

poniedziałek, 2 marca 2015

Kożuchowa zaduma...



 Witajcie!

Zaduma... Ostoja człowieczeństwa. Wygodna ucieczka... Jak cudownie żyć w oderwaniu od rzeczywistości. Na chwilę zapomnieć. Zapomnieć o otaczającym nas świecie... O tym wszystkim, przed czym najchętniej schowalibyśmy się, przeczekali. Ktoś powie chwila słabości. Nie mógłby się bardziej mylić... Śmiem twierdzić iż raczej niezwykły akt odwagi. Zajrzeć w głąb duszy. Spotkać na rozstaju siebie, swoje własne ja... Spojrzeć sobie w oczy. W oczy duszy. W oczy prawdy. Poznać głęboko skrywane tajemnice osobowości. Bardzo łatwo można się przestraszyć. Przerazić drzemiącego w nas demona...
Magiczny moment spotkania najlepiej poznanej osoby a jednocześnie najbardziej dla nas samych niedostępnej...

Dzisiejszy outfit to takie przedwiośnie... Temperatury bywają kapryśne, a więc kożuch... Czarny, ciepły, a do tego szalik :D





Kożuch... Raczej rzadko spotykany... A szkoda... Bardzo praktyczny, ciepły, niebanalny...
Biały t-shirt i brązowa kamizelka pod spodem...
No i ciepły szalik :D Obowiązkowo :D






 Zaduma... Wspaniała forma odpoczynku... Ale nie tylko... To również ucieczka... Od rzeczywistości... To wreszcie wspaniałe spotkanie, człowieka z człowiekiem...

Kożuch to wspaniała idea na chłodne dni... Pamiętajmy iż świat nie kończy się na pikowanych kurtkach. Tak wiele możliwości ^^



A teraz coś nowego...
Filmik z ostatnich dwóch sesji ^^




Za zdjęcia dziękuję fenomenalnej P. Amelie
Za filmik dziękuję Marcinowi Festerowi... Panie Marcinie, miło się z Panem współpracowało :D

Cześć!