sobota, 15 sierpnia 2015

Like a sea...


Witajcie!

Morze... Przepastne głębiny niezliczonych kropli wody, przejrzystej i niegdyś czystej... Spienione fale, gnają ślepo, niczym boskie wierzchowce ze stajni Olimpu. Rozbijają swoje żywota na ostrych prześwitach świadomości. Fale, morskie rumaki, przemierzają piaszczyste równiny. Ich aksamitne spojrzenia zbiegają się z moim spojrzeniem, mętnym i nieobecnym... Zatraciłem się we wspomnieniach... Morze, plami me lata szczenięce trwale, choć delikatnie. Słone odmęty goszczą
w mym życiu od zawsze... Tym razem, morze w sposób szczególny obmyło moje stopy. Silną, błękitno-zieloną dłonią zerwało ze mnie całun dzieciństwa. Po raz ostatni, odcisnąłem na piachu stopę dziecka... Już nic nie będzie takie samo... A może będzie? Czy magiczne przekroczenie osiemnastu wiosen coś zmieni? Zapewne nic... Jednak nostalgia pozostaje... Za dawnymi zabawami, za piaskowymi zamkami, za naiwnym przykładaniem muszli do ucha, by usłyszeć szum... Błogi szum morskiej toni...

Dzisiejsze zestawienie to kwintesencja lata... Jasne kolory perfekcyjnie nadają się na słoneczne i upalne dni.. Błękit i biel, niczym spienione fale, wspaniale wkomponowały się w krajobraz nadmorskich wydm...
Do tego obowiązkowo bransoletki i okulary, niezastąpione na rozgrzanym wybrzeżu...









Za rok znowu tu wrócę... Zaznajomiony z dorosłością, przywitam się z morzem... Z nowym bagażem doświadczeń, podzielę się z morską tonią brzemieniem... Ciężką i niewygodną walizką wzruszeń
i niepowodzeń, cisnę pod kopyta narowistych rumaków...

Biały, wspaniały wakacyjny kolor... I błękit. Ulotne wspomnienie morza...





Mamo, dziękuję za zdjęcia :D


Cześć!

1 komentarz: