poniedziałek, 10 listopada 2014

Mglisty Manhattan...


Witajcie!

Jesienna melancholia. Dzień wilgotny, deszczowy i mglisty... Niemniej piękny co dzień słoneczny... Ma swój urok, swoją magię, swoją niezwykłość... Mgła, niczym filigranowa baletnica, tworzy sztukę... Sztukę niesamowicie prostą, ale i wyrafinowaną... Gdy pokrywa okolicę srebrną nitką, zaczynają się czary... Nie widzimy świata już na tyle dokładnie... Jesteśmy zagubieni, poruszamy się jak dzieci, które zgubiły drogę... A mgła snuje swoje szare opowieści... Docierają do nas strzępki niesamowitych historii... Historii zawoalowanych, pokrytych kurzem tajemnic. Historii, o dobrotliwej matce, o jej pięknie, o jej dobroduszności, o jej niepowtarzalnym jesiennym spektaklu... Uspokajamy się... Mgła nas otacza, kołysze, pomaga odnaleźć wewnętrzny spokój. Jesienny spokój duszy...

Dzisiejszy outfit to pełnia jesieni.
Beżowo-brązowy płaszcz, komin i ciepłe buty... Z pogodą nie ma żartów ;)






Płaszcz... Must heave w szafie każdego faceta. Osobiście jestem ich 100% zwolennikiem.  Są mega dostojne, eleganckie, jakby kryły tajemnice.
Ten, brązowo-beżowy płaszcz, zestawiłem z szarym swetrem, do tego ciemne, nieprzecierane jeansy
i granatowy komin...



Mgła... Cicha i subtelna emisariuszka jesieni... A do tego idealna siła, skłaniająca do przemyśleń
i dumania...

Za oknem zimno, więc ubierajcie się ciepło... I pamiętajcie o płaszczach ;)






P.Amelie, po stokroć dziękuję :)

Cześć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz