sobota, 23 maja 2015

"To be, or not to be..."


Witajcie!

Przemijanie. Dorastanie, życie, powolne umieranie. Ostateczny kres, do którego zmierza każdy byt. Powolnym spacerkiem, szybkim marszem czy biegiem. Nieważne. Posuwa się naprzód na spotkanie ostateczności. Niebywała to wędrówka. Można by rzec, magiczna. To od nas zależy, co zobaczymy podczas naszego przemieszczania. To my decydujemy, czy nasz wzrok padnie na kolorowe kwiaty, bagniste stawy, małe kaczki czy może pozbawimy się możliwości podziwiania otaczających nas cudów, z klapkami na oczach, uparcie, będziemy stawiać kolejne kroki, niewzruszeni na piękna i brzydoty... Być albo nie być... Oczywiście że być. Ale sama pusta obecność nie wystarczy. Otwórzmy oczy, otwórzmy serca. Niech nasz wewnętrzny, mieszkający w duszy artyzm będzie jak dmuchawiec. Niech jedno dotknięcie, najmniejszy podmuch zbudzi go do życia. Niech uleci w nieodkryte dotychczas krainy. A potem niech powróci. Niech powróci i zmieni nasz sposób patrzenia na świat na wyrazistszy. Dostrzeżemy wtedy to, co znajduje się tuż przed nami...

Dzisiejszy outfit to moje podejście do artyzmu. Niesamowita, szara bluza
z Cropp'a z fantastycznym wzorem. Czaszki i serca zdecydowanie mnie kupiły. Do tego czarne spodnie i dwa różne trampki, których dość długo nie było ;) Jako uzupełnienie, długa i czarna czapka...






Łatwo nam przejść obojętnie wobec otaczającej nas rzeczywistości.
A w nieustannym pędzie nie trudno o przeoczenie rzeczy wyjątkowych, zbawiennych w swym wpływie. Otwórzmy oczy, rozejrzyjmy się i wsłuchajmy
w wewnętrzny głos...





Za wspaniałe zdjęcia dziękuję P.Amelie

Cześć!

1 komentarz:

  1. zdecydowanie wspaniałe zdjęcia ! <3
    czuć dusze artystów :D

    OdpowiedzUsuń